Polska - Ochrona mienia, osób, systemy alarmowe

 Statystyki
Przejdź do treści

Menu główne:

Polska

Historia ochrony
1. Okres dwudziestolecia międzywojennego
Niewiele wiemy na temat systemów alarmowych stosowanych przed II WS. Wiadomo, że w domach stosowano przełączniki montowane w drzwiach wejściowych połączone z dzwonkiem w mieszkaniu. Przy opuszczaniu mieszkania uruchamiało się ukryty przełącznik który włączony w obwód dzwonka miał alarmować sąsiadów. Taki system chronił oczywiście  skutecznie w przypadku drobnicy złodziejskiej nie mniej znam przypadki gdy ten prosty system ochronił mieszkanie /Kłodzko ulica Traugutta około 1947 roku/.
Zachowała się natomiast centralka alarmowa systemu stosowanego na Westerplatte!
Tu pokazany jest jej schemat a poniżej widok samej centralki.

Centralka alarmowa z Westerplatte

Dość prosty jak widać system - jest prawdopodobne, że Muzeum na Westerplatte nie wie o istnieniu tej centralki.
SJS

2. Pierwsza wystawa systemów zabezpieczeń w Polsce - 1985


Stefan Jerzy Siudalski email - artykuł pochodzi z 1998 roku

Tak należy określić "Wystawę zabezpieczeń antywłamaniowych" zorganizowaną w 1985 r. w siedzibie redakcji Muratora w Warszawie przy ul. Bartyckiej. Wcześniej, jeżeli organizowano pokazy urządzeń zabezpieczających, były one zamknięte i ograniczone wyłącznie na potrzeby milicji.
Na rynku zabezpieczeń krajów sąsiadujących z Polską obowiązywała wówczas zasada niepokazywania produkowanych zabezpieczeń ogółowi ludności. Zasadę tę można było z łatwością utrzymać, gdyż producentami systemów zabezpieczeń były wyłącznie zakłady państwowe. W Polsce, w przeciwieństwie do krajów ościennych, pojawiały się także spółdzielnie, firmy polonijne (do dziś działa IRED) i duża liczba rozproszonych, lecz prężnych zakładów rzemieślniczych.
Gdy w końcu 1984 r. zaproponowałem Muratorowi napisanie artykułu na temat systemów alarmowych, w trakcie zbierania materiałów okazało się, że w Polsce jest nieoczekiwanie wielu producentów i instalatorów systemów alarmowych. Zebrane informacje o oferowanych wtedy zabezpieczeniach starczyły na napisanie zamiast jednego - siedmiu artykułów, które ukazywały się w kolejnych numerach Muratora w 1985 roku. Były to pierwsze publikowane w Polsce po wojnie informacje przekrojowo pokazujące możliwości zabezpieczeń.
Ponieważ w trakcie zbierania danych do artykułu natrafiłem aż na około siedemdziesięciu producentów, zaproponowałem też, aby zorganizować wystawę systemów alarmowych, o której piszę na wstępie. Było bardzo wielu zwiedzających, oglądali urządzenia zabezpieczające przedstawiane przez około czterdziestu wystawców.
Bariera cichej zmowy, aby urządzeń zabezpieczających nie pokazywać, została przełamana i następna wystawa zorganizowana przez Muratora (czyli druga w kraju) odbyła się w zimie 1986/87 też przy ul. Bartyckiej.
Z tej okazji Murator, jako pierwszy w kraju, wydał katalog producentów zabezpieczeń (nie tylko tych, którzy się wystawiali), broszurę o zabezpieczeniach i spis instalatorów systemów.
Wielu potentatów z tamtego okresu zniknęło z rynku, gdyż nie umiało nadążać za rozwojem techniki. Wielu z tych, którzy wtedy z trudnością przebijali się przez zapory stawiane rzemiosłu przewyższyło dziś obrotami największych wtedy państwowych potentatów. Później organizowano wiele podobnych wystaw. m.in. w Bydgoszczy, Koszalinie i Poznaniu (SECUREX - obecnie największa tego typu impreza w Polsce).
Ponieważ z samej zasady pierwsza wystawa zabezpieczeń miała dotyczyć urządzeń elektronicznych, dopiero przed terminem otwarcia ktoś zapytał: a co z zamkami?
Zamki do drzwi nie były utajnione i w kilku sklepach za pieniądze redakcji zakupiłem kilkadziesiąt różnych typów. Zamki te dzięki uprzejmości Romana Burbelki z Zakładu Kryminalistyki Komendy Głównej MO poddane zostały w laboratorium kryminalistyki badaniom na odporność na przełamanie. Z całego worka zamków wróciło tylko pięć lub sześć z opinią, że nadają się do stosowania w drzwiach wejściowych. Wszystkie inne poddane badaniom, czasami nawet bardzo estetyczne, a więc wzbudzające zaufanie, okazały się dziecinnie łatwe do pokonania, albo przy użyciu niewielkiej siły albo za pomocą dość prymitywnych wytrychów. Takie były początki oceny odporności na przełamania zamków.
Po kilku latach jeden z zamków, który uzyskał wtedy pozytywną opinię jako nadający się do drzwi wejściowych, został przez włamywaczy rozpracowany. Okazało się, że za pomocą specjalnie skonstruowanego urządzenia wkładanego w otwór zamka można było odczytać, jakie nacięcia należy wykonać na kluczu i dzięki temu bez niszczenia zamka dorobionym kluczem można było go otworzyć. Trzeba przyznać, że współpraca Zakładu Kryminalistyki Komendy Głównej z producentami zamków zaowocowała powstaniem wielu naprawdę udanych konstrukcji. Obecnie jest już kilkadziesiąt zamków polskiej produkcji, które spełniają wymagania odpornościowe. Przy okazji badań okazało się, że wiele z zachodnich zamków nie przechodzi pozytywnie prób wytrzymałościowych lub odporności na nieniszczące metody otwierania (np. wytrychy).
Przez te trzynaście lat [dziś, w 2015 roku, to już trzydzieści lat] zmieniło się wiele. Przede wszystkim wzrosła niezawodność urządzeń i zakres dopuszczalnych temperatur stosowania. Rozpowszechniły się również urządzenia ochrony. Systemy alarmowe i zabezpieczenia mechaniczne są ogólnie dostępne. Te urządzenia, które dawniej stosowano tylko w bankach czy obiektach o specjalnym przeznaczeniu (także do ochrony obiektów wojskowych), dziś spotkać można w  willach, a nawet w mieszkaniach w blokach. Przyzwyczailiśmy się do istnienia agencji ochrony tak, że młode pokolenie traktuje ten stan jako coś co było i jest.
Przemiany w zabezpieczeniach mechanicznych mają wiele podobieństw do tych, jakie zachodziły w systemach alarmowych, a więc upowszechnienie stosowania zabezpieczeń i wzrost odporności na przełamania. Normalnością stało się łączenie elektroniki i mechaniki w zabezpieczeniach (mechatronika). Zamki mechaniczne w sejfach wypierane są przez zamknięcia elektroniczno-mechaniczne. Wprowadzone zostały do konstruowania sejfów nowe rodzaje wysoko odpornych materiałów, umożliwiające prawie dwukrotne powiększenie pojemności wnętrza sejfu przy nie zmienionych wymiarach zewnętrznych. Pojawiły się też sejfy specjalnie przystosowane do przechowywania informacji na nośnikach magnetycznych, wytrzymałe na działanie wysokich temperatur.
Mimo wszystkich tych nowości nie czujemy się bezpieczniej niż trzynaście lat temu, ale bez nich byłoby o wiele gorzej!
Poniżej - pierwszy opublikowany w Polsce - podział elementów systemów alarmowych - ilustracja pochodzi z broszury wydanej przez Murator w 1986 roku  z okazji drugiej w Polsce wystawy systemów alarmowych w Warszawie na Bartyckiej.
Stefan Jerzy Siudalski 1998
Czy dziś w prasie fachowej pamiętają o trzydziestoleciu branży?
Nie - cisza zupełna.

W 1984 roku w Muratorze ukazały się dwa pierwsze w Polsce artykuły dotyczące systemów zabezpieczeń.  Miały one bardziej charakter reklamowy niż informacyjny ponieważ pisane były przez instalatora systemów pod kątem jego oferty. W 1985 roku ukazał się w Muratorze cykl moich siedmiu artykułów wprowadzających czytelników w oferowane wtedy systemy zabezpieczeń. poniżej dwie pierwsze  strony tego cyklu.

3. Określanie zagrożeń - historia

Podejmowano u nas kilka prób stworzenia metod określania zagrożeń obiektów - z tego co mi jest wiadomo - wszystkie poza strukturami Towarzystw Ubezpieczeniowych!
Tu chciałbym pogratulować dobrego samopoczucia kierowniczym kadrom towarzystw ubezpieczeniowych!
Czy zaproponowana w Polskich Normach „Systemy Alarmowe" arkusz PN E 08390/14 metoda oceny poziomu zagrożenia obiektów miała sens?”

Niestety w arkuszu najczęściej powoływanej, przez wiele lat, normy PN -93/E-08390/14 przy określaniu zaszeregowania do odpowiedniej kategorii zagrożonej wartości nie była brana pod uwagę:

  • specyfika obiektów,

  • ani łatwość zbycia towarów,

  • czy czynniki ułatwiające bezkarne pokonywanie zabezpieczeń [zwłaszcza mechanicznych]

i łatwość oddalenia się z łupem.
Oparcie się więc tylko na tej normie przy projektowaniu systemu alarmowego bardzo uspakajało  sumienie projektanta lecz wcale nie gwarantowało rzeczywistego zabezpieczenia obiektu! Stosując się do zapisu arkusza 14-tego  tej normy należało mienie bardzo dużej wartości które dla przestępców nie ma wartości chronić bardziej niż np. mienie nawet średniej wartości które jest „interesujące” dla przestępców.
W normie popełniono podstawowy błąd - myląc wartość handlową mienia z wartością "złodziejską mienia" .
Czym to się różni?

Jeśli jakieś mienie przyjmijmy ma umowna wartość handlową 100 jednostek czegoś - może to być np. 100 tysięcy złotych to złodziej uzyska ze sprzedaży:

  • około 30-40% wartości jeśli są to np. telewizory,

  • około 4% wartości jeśli sprzęt jest niekompletny lub tak specjalistyczny, że może mieć trudności  z jego zbyciem,

  • i nawet 1000% wartości jeśli to będą np. ważne  informacje.

Jest oczywiste, że zagrożenie w każdym z tych trzech przykładowych sytuacji będzie diametralnie różne. Określanie więc zagrożeń kierując się wartością mienia może w wielu przypadkach prowadzić do nonsensów.
Jedną z pierwszych prób określania zagrożeń w Polsce był publikowany w kilku numerach Systemów Alarmowych cykl materiałów pt „Systemowe zabezpieczenia obiektów bankowych” autorstwa Włodzimierza Kuczkowskiego i Jana Rancewicza. Analiza zagrożeń była przedstawiona w części III SA 4/94. Był to materiał opisowy bez punktowego ujęcia oceny zagrożeń natomiast warto odnotować, że wprowadzone zostały definicje:
-  zagrożenia,
-  stopnia zagrożenia oraz
-  skuteczności ochrony.
Według autorów zagrożenie to - możliwość wystąpienia zdarzenia, którego naturalnym skutkiem jest naruszenie określonej poprzednio integralności chronionego obiektu lub bezpieczeństwa dla ludzi .....
Stopień .... zagrożenia
-
to stosunek liczby zagrożeń wyróżnionego typu do długości przedziału czasowego, do którego je odnosimy.
Skuteczność ochrony - ...stosunek liczby wyeliminowanych zagrożeń do ogólnej ich ilości.
Warto wspomnieć, że w cytowanym artykule autorzy przy rozpatrywaniu zagrożeń brali pod uwagę nie tylko zagrożenia zamierzone, planowane lecz także losowe czego o ile mi wiadomo żadnym z późniejszych opracowań nie wymieniano [także w moich].
Na konferencji Securex 95 Mgr inż. Jan Szubert - COBR METALPLAST - w referacie pt „System określania „stopnia ryzyka” na włamania i klasy zabezpieczeń elementów budowlanych mechanicznymi urządzeniami przeciwwłamaniowymi” przedstawił punktową metodę określania kategorii zagrożenia na włamanie. Ujęte tam zostały następujące czynniki:

  • wartość inwentarzowa [ z podziałem na sześć kategorii - w normie PN E 08390/14 „Systemy Alarmowe” ujęto cztery kategorie],

  • stopień atrakcyjności inwentarza [trzy kategorie - brak odpowiednika w normie],

  • zakres przestępczości w okolicy [trzy kategorie -- brak odpowiednika w normie],

  • gęstość zaludnienia - tu nie bardzo widzę związek z zagrożeniami,

  • usytuowanie budynku lub mieszkania [piętro, luźna zabudowa itp.]

Przy obliczaniu zagrożenia została zastosowana liniowa skala zagrożenia. Oznacza to, że wzrostowi zagrożenia o jeden poziom przyporządkowany jest jeden dodatkowy punkt przy liczeniu zagrożenia.
Metoda ta dotyczyła jedynie oceny zagrożenia budynków mieszkalnych z wyraźnym zaznaczeniem przez autora, że specyfika ochrony np. sklepów jest odmienna i nie można tej metody stosować do oceny ich zagrożeń
.
Podobną liniową metodę liczenia zagrożeń, rozszerzoną o ocenę sklepów, kantorów i banków przestawiła mgr inż. Bożena Putowska - Kiecana w roku 1996 na konferencji Securex.
W porównaniu do metody „Szuberta” w tej metodzie dodatkowo wzięto pod uwagę następujące czynniki:

  • oświetlenie,

  • czas aktywności okolicy,

  • otoczenie obiektu,

  • nadzór nad dostępem do obiektu

a także sprawność działania administracji i integracja środowiska!!!
Obie te metody miały moim zdaniem wspólne wady - liniową skalę liczenia zagrożeń oraz zbyt mało czynników które były brane pod uwagę.
Na łamach Rzeczpospolitej w 1993 roku przedstawiłem po raz pierwszy wykładniczą metodę liczenia zagrożeń oraz doboru środków ochrony dla mieszkań w blokach, willach i segmentach.
Przy tworzeniu tej metody wychodziłem z następujących założeń:

  • większość włamań czy napadów nie jest dziełem przypadku a jest oparta na analizie porównania ryzyka, wielkości i atrakcyjności łupu, trudności przełamania zabezpieczeń - nawet te włamania które wydają się być dziełem przypadku są w istocie wykorzystywaniem nadarzającej się „okazji” stworzonej przez widoczne luki w ochronie, czyli obowiązuje zasada - jak największy łup z jednego miejsca przy jak najmniejszym ryzyku - przyjmując oczywiście że przestępca jest osobą rozumującą logicznie.

  • poziom wiedzy przestępców o metodach przełamywania zabezpieczeń jest bardzo zróżnicowany i liczba przestępców którzy mogą pokonać zabezpieczenia maleje wraz ze zwiększaniem się poziomu zabezpieczenia obiektu - ująłem tę zależność w tzw. „złodziejskim trójkącie umiejętności” - .

  • poziom gwarancji bezpieczeństwa zapewniany przez poszczególne typy i rodzaje zabezpieczeń nie jest jednakowy i wzrost trudności przełamania zabezpieczenia o jeden poziom zwiększa dwukrotnie szansę ochrony,

  • gwarancja bezpieczeństwa rośnie wraz z wzrostem stopnia współdziałania zabezpieczeń mechanicznych, elektronicznych lecz bez zapewnienia interwencji oba te rodzaje zabezpieczeń są niewystarczające,

  • w przypadku dużych i bardzo dużych zagrożeń o skuteczności ochrony decyduje faza wykrywania działania przestępcy oraz czas jaki upływa do momentu podjęcia skutecznej interwencji.


...Jest to fragment opracowania - całość można zamówić..

4. Próby stworzenia organizacji reprezentujacej firmy związane z branżą ochrony z 1986 roku.


Wtedy istniał już KSAW - czy to nie wystarczało?
KSAW obejmował swoim zasięgiem zaledwie około 1/5 rynku przyjmując za prawdziwą podawaną wtedy przez KSAW  liczbę członków.
Dlaczego sugeruję wątpliwości co do liczby  członków KSAW?
Ponieważ do wszystkich członków KSAW wysłane były przez Murator pisma i około 1/3 wróciła z adnotacją - adresat nieznany.
Po co taka mistyfikacja?
Nie wiem.
Poniżej pismo które było wysłane w 1988 roku.


Jakie były losy zapowiadanej w tym piśmie publikacji pt "Ochrona mienia"?
A kilku autorów napisało całkiem przyzwoity materiał z którego powstała książka - jednak na skutek działań "przychylnych osób" nie została wydana.
Sami nie wydali ale zablokować umieli i to na kilka lat - dziś występują jako prekursorzy branży ochrony.



5. Pierwszy katalog branży ochrony w Polsce

Na drugą w Polsce wystawę systemów zabezpieczeń w 1986 roku przygotowałem katalog /pierwszy w kraju/ producentów alarmów. Tu jego wersja robocza - maszynopis z nanoszonymi odręcznie notatkami - niektóre z tych firm które wtedy działały na rynku przetrwały do dziś.


Jak było wtedy w innych krajach?
Nie wiem.

Byliśmy w tamtych latach "wyspą" bez kontaktów z otoczeniem, a dziś?

Po części nadal jesteśmy wyspą z archaicznymi systemami SA-3 wg wymagań z roku 1995 itp

Wystawy Systemów zabezpieczeń

1. 1985 rok w Muratorze na Bartyckiej,

2. 1986/87 w Muratorze na Bartyckiej,

3. 1987 w Bydgoszczy,

4. 1987 w Poznaniu - początki Securexu,

5. 1988 w Koszalinie

później było wiele wystaw i w wielu miejscach np w Warszawie były wystawy i w PKiN i na Służewcu

Trzydzieści trzy lata minęły... i jeszcze więcej
Te trzydzieści trzy lata to minęło od jakiego wydarzenia?
Rok 1985 to zaledwie cztery lata od wprowadzeniu Stanu Wojennego, pustki w sklepach, cenzura, czekanie na przydział telefonu po 8 - 12 lat, ograniczenia w wyjazdach, talony na samochody czyli - "Noc ciemna bez szansy na dzień..." ale o tym za chwilę.
Jak żyć w takiej rzeczywistości gdy wszystkiego brakuje i wszystko pod kontrolą?
Gdzieś około 1983 roku, późnym wieczorem w telewizji zobaczyłem reklamę nowego, w PRLu pisma dla tych co chcą się budować lub już budują o tytule Murator. Podane tam były dane kontaktowe - nowa redakcja  i to poza cenzurą -  może coś bym dla nich napisał?
Jak to poza cenzurą?
A tak, znaleźli lukę w przepisach - katalogi nie wymagały akceptacji cenzury! Więc Murator wychodził jako... katalog, luźne kartki które były "przez przypadek" zszywane.
Czym się wtedy zajmowałem? Szukałem już od kilku lat jako radiesteta wody. Radiestezja to zawód? Tak - Yves Rocard -  twórca francuskiej bomby atomowej zajmował się zawodowo ... radiestezją więc dlaczego ja bym się nie miał zajmować radiestezją tym bardziej że miałem już za sobą dość nietypowe doświadczenia w Instytucie Fizyki PAN? Ale o tym za chwilę...
Następnego dnia z telefonu sąsiadów zadzwoniłem do redakcji /na swój przydział telefonu czekałem jakieś 15 lat/ - zaproponowałem artykuł o poszukiwaniu wody - dogadaliśmy się i rzeczywiście za kilka miesięcy ukazał się w Muratorze artykuł o radiestezji.
Tak się zaczęła wieloletnia współpraca z redakcją ale...  na innym polu bo z wykształcenia to ja jestem elektronikiem i jako elektronik do 1983 roku przepracowałem ponad 17 lat więc gdy zaczęli w redakcji narzekać, że im spać nie dają wyjące po nocach alarmy na które nikt nie reaguje zainteresowałem się tematem. Był rok 1984.
Zaproponowałem, że napiszę o alarmach - pomysł się podobał - zacząłem zbierać informacje. Okazało się, że Polsce jest ponad 100 firm które produkują i instalują alarmy. W tamtych czasach jeszcze nie nastąpił rozdział producent - instalator.
Jak szukałem te firmy?
Z ogłoszeń w prasie a następnie po uzyskanych w czasie zbierania informacji o tych co się nie ogłaszają i rozszerzałem krąg poszukiwań. Znalazłem cztery firmy polonijne Ired, Sparks, Abbani i Polonus - kilka Spółdzielni między innymi Bielsin [Spółdzielnia Niewidomych], Elektrę i Ingrom Spółdzielnie Inwalidów i wiele innych firm które najczęściej o sobie nawzajem nie wiedziały.
Dlaczego?
Bo w tamtych czasach ktoś z decydentów powiedział, że nie wolno ani pokazywać zabezpieczeń ani o nich nawet pisać. Nikt nie wiedział kto i dlaczego tak miał powiedzieć ale też nikt nie odważył się pytać o to bo i kogo?
Jak te zakazy wyglądały w praktyce miałem możliwość poznać w Polsrebrze. Pracował tam wtedy Maks Majerski znany w środowisku fachowiec od alarmów. Pojechałem więc do Polsrebra - Maks powiedział, że chętnie udzieli informacji ale musi mieć zgodę kierownika. Poszliśmy więc we dwóch do jego kierownika. Kierownik wysłuchał i powiedział, że musi mieć zgodę wicedyrektora więc poszliśmy we trzech do wicedyrektora. Wicedyrektor wysłuchał i powiedział, że konieczna jest  zgoda dyrektora. Poszliśmy więc we czterech do dyrektora  - dyrektor wysłuchał i powiedział, że się zastanowi i da mi znać. Chodziło mi o katalogi firm zachodnich z którymi Polsrebro w zakresie alarmów współpracowało. Nie doczekawszy się decyzji, skontaktowałem się bezpośrednio z tymi firmami i oczywiście natychmiast dostałem od nich katalogi.
Na bazie zebranych, między innymi,  w ten sposób informacji ukazało się  w 1985 roku w kolejnych numerach Muratora siedem artykułów o systemach zabezpieczeń - był to pierwszy w Polsce przegląd informacji na ten temat od 1939 roku!
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego