Z życia biegłego - Ochrona mienia, osób, systemy alarmowe

 Statystyki
Przejdź do treści

Menu główne:

Z życia biegłego

Na  stronie znajdują się informacje o:
- bzdurnych pomysłach wymiaru sprawiedliwości rodem ze Szwejka,
- jak sprawna jest administracja sądu?
- dlaczego nie warto być biegłym?
- kompromitacja sądu,
- przekręt za przekrętem czyli Terminal Okęcie,
- porady dla biegłych,
- ile kosztuje bycie biegłym?
- jak ocenić wiedzę biegłego i koszty jej zgromadzenia i aktualizacji?
- jak wyliczyć koszty pracy biegłego?
- czara się przelała - rezygnacja,
- nagonki na biegłych - dziwne zbieżności czasowe,
- zagrożenia w pracy biegłych,brak prawnej ochrony biegłych,
- jak się zostaje biegłym?
- jak chronią swoje mienie - wartość mienia a wartość ochrony,
- nieuzasadnione obcinanie stawek biegłym,
- przykłady błędów w systemach,
- bagno czy lecznicze sanatorium?

Dzwoni telefon - dzwonię z Sądu Okręgowego w Warszawie - jest pan u nas biegłym sądowym - nie podpisał pan oświadczenia, że nie jest pan pozbawiony praw publicznych.
Proszę panią - ja jestem biegłym sądowym od 27 lat!
Tak ale teraz komisja stwierdziła że nie podpisał pan takiego oświadczenia.
Zaraz, zaraz to sąd nie wie czy innych sąd pozbawił mnie praw publicznych?
Jak pan nie podpiszę to ja napiszę, że pan odmówił złożenia takiego oświadczenia.
.///,?
Zagotowałem się - kompletny idiotyzm na poziomie Wymiary Sprawiedlliwości ale pokornie pytam  -  mogę złożyć takie oświadczenie przez internet?
Tak, może pan.
Napisałem, wysłałem ale coś nie tak - może przypomne czym jest pozbawienie praw publicznych.
Wikipedia:
"Pozbawienie praw publicznych – jeden ze środków karnych orzekany przez sądy wobec sprawców przestępstw. Pozbawienie praw publicznych może również zostać orzeczone jako kara przez Trybunał Stanu.
Skutkiem orzeczenia tego środka karnego jest (zgodnie z art. 40 k.k.):
  • utrata czynnego i biernego prawa wyborczego do organu władzy publicznej, organu samorządu zawodowego lub gospodarczego,
  • utrata prawa do udziału w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości,
  • utrata prawa do pełnienia funkcji w organach i instytucjach państwowych i samorządu terytorialnego lub zawodowego,
  • utrata posiadanego stopnia wojskowego i powrót do stopnia szeregowego,
  • utrata orderów, odznaczeń i tytułów honorowych oraz utrata zdolności do ich uzyskania w okresie trwania pozbawienia praw.
Czas trwania pozbawienia praw publicznych określany jest przez sąd w granicach od roku do 10 lat (art. 43 § 1 k.k.). Okres, na który orzeczono pozbawienie praw publicznych za dane przestępstwo, nie biegnie w czasie odbywania kary pozbawienia wolności za to przestępstwo (art. 43 § 2b k.k.).
Sąd może orzec pozbawienie praw publicznych w razie skazania na karę pozbawienia wolności, która jest nie krótsza od lat 3 i została orzeczona za przestępstwo popełnione w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie."
---
W normalnie działającym państwie to sąd który by orzekał o utracie praw publicznych wysyłał by powiadomienia do miejsc gdzie są listy biegłych lub ławników - jak widać ten mechanizm w Polsce nie działa to raz. A dwa - jak to możliwe że dopiero po 27 latach sąd dopatrzył się że nie sprawdzono czy mogę być biegłym. Po trzecie - załóżmy, że mam nietoperze w dzwonnicy albo popełniłem jakieś przestępstwo - to co taki człowiek może sądowi napisać? A nawet to że jest księciem Walii albo Napoleonem a już napewno, że go nikt nigdy nie karał.
Ja zapytałem tej pani co do mnie dzwoniła - czy zdaje sobie sprawę z idiotyzmu wymagania takiego oświadczenia?
Tak proszę pana - ale ja nie chcę stracić pracy.
Czyli kazano 17 tysiącom biegłym podpisywać "oświadczenie że nie jest idiotą" i nikt, nigdzie w żadnym sądzie nie wpadł na to, że to czysty idiotyzm?

cd
Jest połowa grudnia 2015 roku - czyli od chwili gdy zostałem wypisany z listy biegłych minęło dwa miesiące.
Jestem poza domem - żona dzwoni, że jakaś przesyłka przyszła z sądu - czy ma odebrać?
Oczywiście - wszak to poważna instytucja więc pewnie coś ważnego.
Przyjeżdżam do domu - okazuje się, że przysłano mi akta sądowe tak jak bym był nadal biegłym albo i co...a przecież od 60 dni nie jestem już biegłym.
Dzwonili jakieś dwa tygodnie temu z sądu czy napiszę dla nich opinię ale odmówiłem przypominając jednocześnie, że na moje żądanie zostałem 15 pazdziernika br z listy wykreślony.
Więc co jest w paczce?
Nie otwieram lecz piszę do sądu pytanie:
"W dniu dzisiejszym poczta dostarczyła do mnie paczkę sygnowaną ..numerem sprawy ...jak w temacie postu.
Co oznacza przysłanie tej paczki do mnie?
Paczki nie otwierałem ponieważ nic mi nie wiadomo na temat zamawiania lub ustalania takiej przesyłki.
Kontakt do mnie tel. 601 ..... lub przez emaila.
Z poważaniem
Stefan Jerzy Siudalski"
Co było dalej?
Telefon z sądu - czy może nam Pan odwiezć te dokumenty?
Nie
Dlaczego?
Bo zmarnuję czas i pieniądze.
A może Pan je odesłać pocztą?
Nie
Zapłacimy Panu.
Nie ponieważ na ostatnią wypłatę za ekspertyzę czekałem 9 miesięcy.
A może ktoś od nas przyjechac i odebrać?
Oczywiście.
Przyjechali o 7 rano - odebrali.
==
Jak najdalej się trzeba trzymać od tak sprawnie działającego wymiaru sprawiedliwości.
Przykre...




Co się stało w Polsce ostatnimi laty, że nie warto być biegłym?
Przyczyn jest kilka ale najgrożniejsze wynikają z zaniechań czyli niedostosowywania zapisów prawa dotyczących biegłych w zmieniającej się sytuacji w kraju.
1. stawki - stawka 31 zł/h wygląda dla ludzi z zewnątrz za przyzwoitą ale
po pierwsze -jest ustalona odgórnie taka sama stawka w prostej sprawie gdzie kwoty o jakie strony się procesują są niewielkie czyli w granicach do 100-200 tys. zł lecz już przy kwotach gdzie wchodzą miliony złotych a stopień skomplikowania sprawy może być duży i trzeba przejrzeć wiele dokumentów stawki wynagrodzenia na poziomie 100 zł/h mogą być niewystarczające. Przy kwotach o które są procesy na poziomie setek milionów złotych czy jak ostatnio bywa dolarów stawka godzinowa 250 zł/h może okazać się za mała.
Dlaczego wiążę wynagrodzenie z kwotami o jakie toczą sie sprawy?
Ponieważ w większości przypadków istnieje związek stopnia skomplikowania sprawy z kwotą wzajemnych żądań stron procesu [SJS].
Czy jest to reguła?
Tak - ale oczywiście od każdej reguły są wyjątki.
Po drugie - to nie sąd powinien czy minister ustalać stawki biegłych tylko strony procesu bo to one płacą za prace biegłego.
2. czas pisania opinii - sądy zwykle dają 30 dni na napisanie opinii i zwykle jest to tyle samo dni w sprawie prostej jak i z rozbudowanymi wątkami a to jest ewidentny błąd.
Dlaczego?
Są dwa podstawowe powody i kilka mniejszych - najważniejsze to:
- trudności ze zgraniem czasowym stron aby przeprowadzić wizję lokalną,
- 30 dni to mniej więcej równowartość 200 h pracy czyli biegły już w ten sposób ma ograniczone wynagrodzenie do kwoty około 6 tys zł a przecież część biegłych ma etaty i nawet poświęcenie 100 h na sprawę może być problematyczne,
3. czas na wypłatę - sądy nie mają podanego terminu wypłaty i miałem przypadki czekania na wypłatę nawet 9 miesięcy pomimo, że  strony wpłaciły odpowiednie kwoty zaliczki a biegły nie jest opłacany z państwowej kasy tylko przez  strony,
4. nagminne zaniżanie rachunków biegłym - to zjawisko wystąpiło niedawno bo około 3-4 lat temu ale jest niezmiernie kłopotliwe dla biegłych bo:
- biegły może się odwołać od decyzji sądu ale to jest kolejna  strata czasu i pieniędzy a kopanie się koniem...
- miałem trzy przypadki obcięcia kwoty zapłaty przez sąd pomimo tego, że strony nie zgłaszały  zastrzeżeń a i sąd też nie miał uwag co do opinii.
5. biegli nie maja żadnej ochrony prawnej w związku z pełnioną funkcją - czyli? pobiją czy zabiją biegłego to sprawa jego rodziny i to wszystko.
cdn


"Bawimy się w życie, życie z nami bawi się..."
Namówiłem kolegę co to w branży jest około 30 lat - masz wiedzę - złóż papiery - niech cię wpiszą na listę biegłych. Tyle bzdurnych opinii czytam więc twoja wiedza się przyda.
Marudziłem mu prawie rok - złożył - wpisali - złożył przyrzeczenie - dostał akta sprawy i pismo z sądu, że może rozliczać przejazdy ale tylko do kwoty 0,5 zł za kilometr.
Rowerem?
Nie samochodem a paliwo wtedy podchodziło pod 6 zł/l.
Pojechał na obiekt, sprawdził, zrobił notatki i zdjęcia i...jedna ze stron procesu zorientowała się że biegły już wie gdzie leży przyczyna udanego włamania.
Siadł i pisał opinię.
Kolega miał już ją oddać do sądu jak mu przyszło pismo, że nie jest obiektywny i jest wyłączony z tej sprawy!
A na jakiej podstawie taka opinia?
A zapłata?
A za co?
Przecież opinii nie oddał.
Po interwencji dostaje pismo, że w zasadzie to może złożyć wniosek o wynagrodzenie.
W zasadzie to nie warto kopać się z koniem zrezygnował z bycia biegłym a mnie głupio bo człowieka namówiłem.
==
Lotnisko Okęcie - Terminal - 8 rok procesu o zapłatę dla wykonawcy.
Zgłaszają sie w sprawie opinii na temat systemu zabezpieczeń tego Terminalu w Warszawie.
Ale układ jest dość dziwny bo:
- sąd kieruje pytania do ekspertów poprzez firmą nazwijmy ją SZCZ i rozlicza się z firmą SZCZ,
- czyli strony poprzez sąd i firmę SZCZ kierują pytania do ekspertów - eksperci mają odpowiedzieć dając ekspertyzę firmie SZCZ i firma SZCZ rozlicza się z ekspertami,
- mamy podpisaną umowę z firmą SZCZ ale sąd ma nasze nazwiska i zgodę stron procesu na nasz udział a sprawdzali nas długo bo cały kwartał,
- sprawdzamy dokładnie umowę - wygląda na to, że nie ma pułapek - jest tam zapis 30%płatne w momencie podpisania umowy a reszta po przyjęciu opinii przez sąd,
- piszemy, tysiące stron akt, wielopoziomowe wzajemne zależności w trakcie realizacji obiektu Terminala,
- zbliża sie termin oddania opinii - zgłasza się telefonicznie firma SZCZ - nie ma pośpiechu - jak za miesiąc będzie opinia to będzie dobrze,
- opinia gotowa ale firma SZCZ nie odpowiada na telefony a skrzynka pocztowa firmy przepełniona,
- czekamy - wszak nie z sądem mamy podpisaną opinię tylko z firmą SZCZ,
- mijają dwa miesiące od chwili gdy upłynął termin oddania opinii - z firmą SZCZ nie ma kontaktu,
- po południu w niedzielę jest telefon z firmy SZCZ - na jutro rano ma być opinia - ale my jesteśmy poza miejscem zamieszkania bo wakacje - wysyłamy opinię emailem,
- mijają tygodnie - telefon firmy SZCZ głuchy, emaile jak poprzednio,
- zaczynają odzywać się do nas strony procesu a my mam związane ręce wszak umowę podpisywaliśmy z firmą SZCZ a nie z sądem,
- firma SZCZ znika a i nasze pieniądze też bo przecież - reszta zapłaty jak sąd przyjmie opinię ale sąd nie dostał naszej opinii,
Minęły dwa lata - ani firmy SZCZ ani pieniędzy ...
Wszystko w porządku?
Bezradność...
Co się stało z naszą opinią?
Nie wiemy.
Co sie stało z frimą SZCZ?
Nie wiemy.
Jak przebiega dalej proces?
Nie wiemy.
====
Ale jest kilka możliwych scenariuszy wydarzeń..
1. jednoosobowej firmie SZCZ ktos ukręcił łeb... albo w przenośni albo dosłownie,
2. jednoosobowa firma wzieła zaliczki i teraz siedzi gdzieś na Wyspach Bergamutach,
3. ponieważ jedna strona opinii pisana przez prawnika to nie mniej niż 1.500 zł więc policzmy - nasza opinia liczyła 120 stron x 1,5 tys = 180 tysięcy czyli opłaci się dać ten dokument nie sądowi ale jednej ze stron - czy tak się wydarzyło? Nie wiem ale jakoś dziwnie bo przecież sąd mógł się zwrócić do nas po zniknięciu firmy SZCZ ale się nie zwrócił  - więc?
A co to za proces co możliwe są kwoty za opinie na poziomie setek tysięcy złotych?
Strony procesują się o około 460 milionów dolarów - kwota abstrakcyjna to i koszty duże...
Tam gdzie duże pieniądze tam i duże przekręty są możliwe.
Jakoś dziwnie to wszystko wygląda
Mamy możliwość sprawdzenia co się stało z naszą opinią?
A jak?
Matrix...


Jeśli jeszcze nie wystraszyłem ewentualnych kandydatów na biegłych to podam kilka porad:
• Konieczne jest prowadzenie notatek w trakcie czytania akt i to z dokładnością, na której stronie i jaki fragment może mieć znaczenie. Ważne jest każde słowo a nawet szyk zdania. Akta często mają 700 -  1500 stron warto więc dodatkowo oprócz notatek robić zakładki aby móc sprawdzić przy powtórnym czytaniu prawidłowość notatek..
Jeśli akta maja 1000 stron to przy pierwszym czytaniu zajmie to 2.000 min czyli 33hx30 zł=990 zł
ale zazwyczaj zaznaczone, wybrane miejsca trzeba jeszcze raz dokładnie przeczytać i wypisać istotne fragmenty
czyli jak nic 10hx30 zł=300 zł
• Nie wolno uprzedzać się do stron biorących udział w procesie na podstawie informacji zawartych w aktach. Bardzo często strona pokrzywdzona czy oskarżona może chwytać się sposobów i metod nie zawsze aprobowanych w życiu codziennym. W trakcie badania sprawy bardzo często okazuje się że to właśnie strona która nie budzi sympatii ma rację!
ale to już uwaga nie wpływająca na wynagrodzenie.
• Może okazać się konieczne dokonanie wizji lokalnej i tu może wystąpić kilka pułapek:
1. Uprzedzać czy nie o terminie przyjścia? Jeśli obiekt jest ogólnie dostępny to zdarza się, że moment zaskoczenia może pomóc w ustaleniu stanu rzeczywistego a nie przygotowanego tylko na czas wizji. Jeśli obiekt nie jest ogólnie dostępny to konieczne jest powiadomienie użytkownika a często i stron biorących udział w procesie. Czasami w trakcie wizji chcą być obecni adwokaci stron.
Zdarzało mi się że od chwili wykonania pierwszych telefonów wizytę można było umówić dopiero po 30-40 dniach i wtedy trzba pisać do sądu o przedłużenie terminu oddania opini
2. Jeśli istnieje podejrzenie, że w trakcie wizji konieczne będzie otwieranie obudów np. czujek np. w celu sprawdzenia typu, ustawień wewnętrznych czy włączanie części systemu - konieczne jest aby wszystkie te czynności wykonywał użytkownik systemu lub konserwator systemu. Nie radzę dotykać się do systemu czy jego części na własną rękę! Bardzo trudno było by odeprzeć zarzut co do ingerencji w system! Przypominam: strony chwytają się różnych sposobów aby wyjść z procesu obronną ręką.
To nie teoria - to bardzo smutna rzeczywistość
3. W trakcie wizji strony dość chętnie przystają na sugestie biegłego by przed sądem wszystkiemu zaprzeczyć - jeśli biegły sądząc, że jego opinia była zgodna z opinią strony biorącej udział w wizji zaniedba udokumentowanie swoich racji może przed sądem mieć duże kłopoty z przekonaniem co do słuszności takiej lub innej swojej opinii.
4. Ponieważ procesy sądowe trwają latami - to co oglądamy podczas wizji może odbiegać od stanu na który powołują się strony. Konieczne jest więc oddzielenie w opinii informacji uzyskanych na podstawie własnych obserwacji od tych które uzyskaliśmy na podstawie opisu innych osób.
Dlatego jeśli czas jaki upłynął np od włamania to rok czy dwa lata wartościowsze są notatki, zdjęcia i nagrania z kamer wykonane bezpośrednio po włamaniu.
5. W trakcie wizji lokalnej w obiekcie może się okazać konieczne wykonanie planów i szkiców dlatego lepiej być zaopatrzonym w odpowiedni sprzęt. Lepiej jest zrobić dwa razy więcej szkiców i zdjęć niż jedno za mało. Nie wszystkie notatki, szkice czy zdjęcia zostaną później umieszczone w opinii dla sądu - lecz radzę je wziąć ze sobą na rozprawę sądową! Wyjątkowo często są tam przydatne.
6. Często zdarza się, że po wizji rodzą się dodatkowe wątpliwości i konieczne jest jej powtórzenie - jeśli planowane są zmiany w obiekcie które mogą mieć wpływ na opinię lepiej zatrzymać ich wprowadzanie do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości.
Ile kosztuje bycie biegłym?
Podliczmy - oprócz wiedzy zdobywanej przez lata konieczny jest zakup i utrzymywanie w sprawności:
L.p. sprzęt - pierwszy rokkwota
1
komputer wraz z oprogramowaniem - amortyzacja w około 3 lata - minimum
3.000
2dostęp do internetu - rocznie około720
3aparat fotograficzny z funkcją kamery1.400
4normy - zwykle arkusz normy to około 100 -120 zł i czas zapoznania się normą to od 7 do 70 godzin, norm dotyczących ochrony elektronicznej jest ponad sto  -wliczając także Normy Obronne /10 arkuszy/5.500
5samochód, bez liczenia kierowcy w środku co najmniej 0,8 zł za kilometr - nie mniej samochód jest niezbędny
6dostęp do pism fachowych - w roku około 100-120
7udział w wystawach i konferencjach - w roku  około
1000
8
drukarka kolorowa - koszt zakupu i utrzymania w przeciągu roku - zakup - tonery - papier
300
100
30
9statyw do aparatu fograficznego - bardzo przydatny przy ocenie systemów CCTV50-100
10laserowy miernik do pomiaru odległości - bardzo przydatny70-200
11telefon komórkowy - z funkcją GPS -  utrzymanie roczne to minimum 300 do 1200
12skanerod 150 do ok 400 zł

łącznie około nawet do
11.000
Proszę zwrócić uwagę, że bez względu czy piszę się jedną opinię na dwa lata czy dwie opinie w miesiąc koszty posiadania wymienionego wyposażenia sa prawie takie same ale biegli w Polsce nie dostają pieniędzy za to że mają być dyspozycyjni - dostają tylko za wystawione opinie. Miałem przypadek gdy po 17 latacj sąd oczekiwał, że mam zachowane notatki na temat wystawionej opinii.
Najtrudniej ocenić wiedzę i czas jej zdobywania oraz aktualizację wiedzy ...
L.p.wiedza, umiejętnościkoszty, czas
1znajomość obsługi komputera oraz programów biurowych i do obróbki zdjęć
2
znajomość obsługi aparatu fotograficznego i robienia zdjęć i filmów dokumentujących 

3pełna umiejętność obsługi internetu, poczty, stron WWW, przesyłanie zdjęć, filmów i dokumentów
4
umiejętność prowadzenia pojazdów

5znajomość elementów systemów ochrony i zapisów w normach, ustawach, rozporządzeniach
Jak ocenić czas i wyliczyć koszty zdobywania i aktualizacji wiedzy?
Nie wiem - nigdy się z takimi obliczeniami nie spotkałem.
Podam jednak kilka przykładów:
- jest kilka pism związanych z ochroną mienia i ludzi które należy czytać bo tam są nowinki - kilka lat temu pisałem dla PISA coś w rodzaju przeglądu prasy fachowej i wychodziło mi, że w kwartale muszę poświęcić minimum tydzień na "przetrawienie" nowinek w dziedzinie ochrony,
- mam w swoim dorobku ponad 300 artykułów dotyczących ochrony - jeśli przyjąć, że czas pisania jednego artykułu to tydzień to wychodzi, że poświęciłem 300 tygodni a to jest 2100 dni czyli prawie 6 lat,
- napisałem cztery książki o ochronie - przyjmując że poświęciłem na nie po około 6 miesięcy daje to 24 miesięcy czyli około dwóch lat,
- rocznie na czytanie prasy fachowej poświęcałem cztery tygodnie czyli przez 30 lat - bo tyle zajmuję się branżą ochrony poświęciłem 120 tygodni a to więcej niż dwa lata,
- nauka obsługi komputera i niezbędnego do pracy oprogramowania - nie do wyliczenia,
- kursy, szkolenie, konferencje, wystawy - nie do obliczenia.
Czyli - jak to ująć w rachunkach dla sądów?
A nie umieszcza się. Nikt nas biegłych nie szkoli jak wystawiać rachunki.
Warszawa 30.09.2015        Prezes Sądu Okręgowego....
....
Po dwudziestu siedmiu latach od chwili gdy zdecydowałem się wystąpić o wpisanie na listę biegłych sądowych dziś proszę o wykreślenie mnie z tej listy z dniem 1 października 2015 roku.
Pomimo wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, wiele lat temu, warunki wynagrodzeń proponowane biegłym, rozliczenia za pracę i przejazdy samochodem, wielomiesięczne okresy wyczekiwania na wypłaty wynagrodzeń, brak osłony prawnej biegłych, brak rekompensat za dyspozycyjność biegłych, nie uzasadnione zmniejszanie wynagrodzenia za opinie to wszystko wyklucza mój dalszy udział w działalności jako biegły sądowy.
Dla przykładu:
• stawki eksperta to 250 zł/h a nie 31 zł/h,
• przejazdy 100 zł/h a nie 0,5 zł za kilometr
• czas oczekiwania na wypłaty przy zleceniach poza sądowych nie przekracza miesiąca a nie jak miałem ostatnie przypadki po kilka a nawet 9 miesięcy
Z poważaniem
Stefan Jerzy Siudalski
==
Otrzymałem pismo z Sądu Okręgowego
Prośbę rozpatrzono pozytywnie....zwalniam Pana Stefana Siudalskiego z funkcji biegłego sądowego.
Po 27 latach bycia biegłym rozstałem się z naszym wymiarem sprawiedliwości.
Jakieś podziękowania?
Wolne żarty.


Nagonki na biegłych
Wiele lat temu pojawił się w prasie artykuł - "Biegli, przebiegli..." a w nim jest wzmianka imiennie o mnie:
"Na listach sądowych wpisanych jest dziś 16 tysięcy biegłych. Na ich ekspertyzy państwo wydaje rocznie prawie ponad półtora miliona złotych. Wydaje także zapewne na ekspertyzy radiestety i różdżkarza Stefana Jerzego Siudalskiego, który oferuje również usługi z dziedziny... telepatii. "
Znajomi którzy przeczytali ten artykuł proponowali abym wystąpił na drogę sądową przeciw tej dziennikarce ale wg mnie to prezes Sądu Okręgowego tu został pomówiony a nie ja!
Przecież jest tu sugestia, że zostałem biegłym bo oferuję usługi z dziedziny telepatii więc ...
Jedynym efektem tego artykułu było kilka telefonów do mnie abym poszukał zaginione osoby czy psy.
Podjąłem się?
Nie, bo od ponad trzydziestu lat piszę, że nie można wykluczyć istnienia telepatii lecz jej wykorzystywanie na co dzień nie jest możliwe.
Skąd więc ta sugestia, że oferuję usługi z dziedziny telepatii?
Nie wiem ale musiałem komuś zaleźć za skórę skoro powstał taki artykuł.
Może uda się przynajmniej częściowo wyjaśnić ale najpierw kilka słów o tej przytoczonej tu opinii:
- w większości spraw w jakich przez 27 lat brałem udział zapłata dla biegłych pochodziła z zaliczek wpłaconych przez strony procesu a więc pieniądze nie pochodziły z kasy państwowej,
- mam w swoim dorobku ponad 300 artykułów opublikowanych, między innymi, w prasie fachowej dotyczących systemów ochrony mienia i osób i jest to prawdopodobnie największy w kraju zestaw artykułów jednego autora w tej dziedzinie,
- wato wiedzieć, że twórca francuskiej bomby atomowej, Yves Rocard,  zajmował się ... radiestezją
Wracając do przyczyn przypisania mi świadczenia usług z dziedziny telepatii otóż chyba dwa miesiące przed ukazaniem się tego artykułu napisałem opinię na temat systemu ochrony pewnego banku na który napadnięto i napad się udał.
Co to ma wspólnego z telepatią?
Zwróciłem tam uwagę na pewien niepokojący ciąg wydarzeń który umożliwił skuteczny napad i .. zapewniał bezkarność dyrekcji banku.
Po kolei:
1. system alarmowy został błędnie skonfigurowany tzn. naciśnięcie przycisku napadowego uruchamiało syreny w obiekcie - niedopuszczalne bo napastnicy z bronią mogą strzelić,
2. wszyscy pracownicy banku podpisali oświadczenie, że w razie napadu mają obowiązek nacisnąć przycisk alarmowy i takie akta widziałem ale...
3. wszyscy zostali poinformowani o tym, że po naciśnięciu przycisku zaczną wyć syreny - kto w takiej sytuacji, o zdrowych zmysłach naciśnie przycisk?
4. na kilka dni przed napadem policja kontrolowała bank i wystawiono opinię o tym, że wszystko jest w porządku - policja nie ma fachowców od systemów alarmowych,
5. w dniu napadu w kasie była większa niż zwykle gotówka bo jeden z klientów banku zgłosił wcześniej chęć pobrania dużej kwoty,
6. napad nastąpił dokładnie w tym czasie gdy klient przyszedł pobrać umówioną kwotę,
7. nikt nie nacisnął przycisku antynapadowego,
8. ochroniarz siedzący na piętrze widział na ekranie monitora napad i mógł:
• zerwać pieczęcie z kasetki z bronią i co dalej, załadować broń i zbiec na dół z TTetka i 16 nabojami?
• dzwonić na policję pod podany numer jaki miał przez kogoś zapisany przed nosem,
Wybrał wersję dzwonienia i dzwonił, dzwonił, dzwonił po podany numer był ogólnodostępnym a więc także przyjmujący zgłoszenia o hałaśliwej sąsiadce.
Efekt - a to już trzeba zajmować się odpłatnie telepatią aby wyciągnąć wnioski.


W trakcie wykonywania czynności biegłego można trafić na ewidentne ślady przestępstwa, wcześniej niezauważone przez organy ścigania. Nie muszę chyba tłumaczyć, dlaczego nie wolno się z tym zdradzić, zanim te informacje nie zostaną umieszczone w opinii.
Nie chroni to niestety przed ewentualną późniejszą zemstą przestępców. Według mnie biegli powinni z zasady mieć broń i być traktowani cały czas tak jak funkcjonariusze państwowi, gdyż skutki ich działania wykraczają poza okres ich zatrudnienia przez sądy i poza okres kiedy są na liście biegłych.
Więcej na te tematy tu...
---

cdn


Jak się zostaje biegłym?
Podstawowe przepisy dotyczące biegłych zostały zamieszczone w Dzienniku Ustaw Nr 18 w Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 8 czerwca 1987 roku. W następnych latach wielokrotnie  modyfikowano to rozporządzenie lecz zmiany dotyczyły przede wszystkim sposobów rozliczania pracy biegłych.
Biegłych ustanawia Prezes Sądu Okręgowego na okres 5-ciu lat dla poszczególnych gałęzi nauki, techniki, sztuki, rzemiosła, a także innych umiejętności. Przed objęciem funkcji  biegły składa przyrzeczenie w obecności prezesa sądu.
Kadencja biegłych upływa z końcem roku kalendarzowego – o przedłużenie kadencji należy więc występować przynajmniej na dwa miesiące przed końcem roku. W styczniu każdego roku prezes sądu podaje do wiadomości aktualną listę biegłych.
Podstawowe warunki jakie należy spełniać aby zostać biegłym:
• obywatelstwo polskie i ukończone 25 lat,
• teoretyczne i praktyczne wiadomości z odpowiedniej dziedziny – posiadanie wiedzy musi być udokumentowane a ocena ostateczna należy do prezesa.
Różnice między rzeczoznawcą, biegłym a specjalistą
W nowym kodeksie karnym wprowadzone instytucję specjalistów  których zadaniem jest prowadzenie czynności technicznych takich jak: wykonywanie pomiarów, obliczeń, zdjęć, utrwalania śladów itp. Do zatrudnienie specjalisty przez odpowiednie organa nie jest konieczne wydanie postanowienia o jego powołaniu jak to ma miejsce w przypadku biegłego – wystarczy wezwanie i ewentualne odebranie przyrzeczenia.
---------------------
Za i przeciw bycia biegłym
Za:
• poznawanie problemów i ich skali, spożytkowanie wiedzy i jej uzupełnianie
• w miarę sensowne wynagrodzenie - dotyczy lat dziewięćdziesiątych - dziś jest jak opisałem,
Przeciw:
duże obciążenie psychiczne - strony w procesie w zależności od opinii biegłego na ich korzyść lub nie często demonstrują swoje niezadowolenie nie za pomocą argumentów obalających opinię ale za pomocą insynuacji i inwektyw. Proszę pamiętać, że często swojej opinii przedstawionej na piśmie trzeba później bronić w czasie rozprawy - każda ze stron: powód, pozwany i sąd przed rozprawą mają dużo czasu na przygotowanie się do zadawania pytań biegłemu które mają na celu uzyskania dodatkowych argumentów za lub przeciw oskarżeniu. Najczęściej są to pytania mające podważyć opinię biegłego! Obciążenie psychiczne podczas rozprawy jest mniej więcej takie jak na ciężkim egzaminie!
zagrożenia - można trafić na sprawy o zabójstwa, sabotaż, szantaż, wielomilionowe nadużycia czy próby wyłudzenia - nasza opinia może często wręcz wskazać winnego czy winnych [a przynajmniej znacznie ograniczyć krąg podejrzanych co może być powodem ustalenia przestępcy] co może doprowadzić do nacisków co do zmiany opinii ze strony przestępców.
ograniczenie w wyjazdach - konieczność powiadamiania o każdej przerwie powyżej 3 miesięcy w pracy jako biegły a w przypadku podjęcia sprawy każdy wyjazd czy przerwa w pracy muszą być uzgadniane z odpowiednim organem - jest to więc dyspozycyjność za którą nie przewidziano żadnego wynagrodzenia.
Dla kogo pracuje biegły?
Przede wszystkim dla sądu lecz także można być powołanym do pomocy w postępowaniu przygotowawczym w sprawach karnych prowadzonych przez prokuraturę i policję.
Tytułu biegłego można używać tylko w przypadku pracy dla tych wymienionych organów dlatego pieczątkę  z napisem “biegły sądowy” można używać tylko przy podpisywaniu opinii lub rachunków dla sądu i prokuratury.
Zdarza się, że wiedzę biegłego chcą wykorzystać strony jeszcze przed podjęciem decyzji czy warto skierować sprawę do sądu. Częste są też  zlecenia oceny systemów i zabezpieczeń a także przygotowywanie założeń ochrony jeszcze przed zamówieniem systemu. We wszystkich takich przypadkach można używać innej pieczątki a mianowicie z napisem “zaprzysiężony jako biegły” - jest to informacja a nie używanie tytułu biegłego który jest zastrzeżony dla sądów i prokuratury.
Oczywiście w tych sytuacjach kiedy nie pracujemy jako biegli stawki godzinowe są ustalane indywidualnie i są z zasady dziesięć razy wyższe niż stawki biegych.
Zasady pracy
Biegły w zasadzie odpowiada na pytania sądu - dlatego pierwszą czynnością jest odszukanie w aktach pytań zadanych przez sąd. Mogą one być umieszczone jako osobne kartki albo mogą być wpięte np. w środku akt!
Czy tylko ten zakres który jest ustalony w pytaniach?
Strony procesu mogą świadomie lub z niewiedzy sugerować temat i  zakres pytań w taki sposób, że zamiast do rozwiązania sprawy mogą ją tylko zagmatwać.
Podjęcie się sprawy : Czy można odmówić? Tak - ale tylko w przypadku gdy zakres pytań jest spoza dziedziny w której zostaliśmy ustanowieni biegłymi. W innych przypadkach nie można odmówić przyjęcia sprawy [& 5.1].
W jaki sposób dowiadujemy się o wytypowaniu nas do sprawy?
Czasami dzwonią z sądu z zapytaniem czy podejmiemy się ale najczęściej po prostu akta przysyłane są do domu listem poleconym z określonym terminem ich zwrotu wraz z opinią!
Jeśli termin jest zbyt krótki można wystąpić o jego przedłużenie i lepiej to zrobić już po wstępnym zapoznaniu się z aktami.
===

Przypadki
---
Kradzież kilku tysięcy litrów rozpuszczalnika
Sprawa trafia do mnie po kilku odmowach innych biegłych i po dwóch latach od kradzieży.
Strona pozwana naciska abym pojechał i na miejscu zobaczył jak tam jest. Jest obecnie a nie dwa lata temu więc odmawiam bo w tym czasie to wszystko można zmienić ale mam nagrania z kamer a tego do tyłu się nie da zmienić i dla oceny tego co było przyczyną kradzieży moim zdaniem wystarczało.
Opinia dla strony pozwanej - negatywna. Więc wynajmują prawnika który pisze, że ja się nie znam na ochronie a pozwany prawidłowo wszystko zabezpieczał. Sąd, nie musi się na wszystkim znać więc prosi o wyjaśnienie wątpliwości.
Przed dużą kradzieżą była tam już mała kradzież - mała bo tylko około 1000 l farb wyparowało a nie kilkanaście tysięcy.
Po "małej" kradzieży sprawców nie wykryto i nic w systemie ochrony nie zmieniono.
Sąd odrzucił zastrzeżenia do mojej opinii.
Wartość mienia które wymagało ochrony wynosiła kilka milionów złotych.
System który to mienie miał chronić kosztował około 2,5 tys zł i odpowiadał poziomowi ochrony budki z warzywami.


Miałem taki przypadek
Sąd musiał powołać biegłego.
Strony zapłaciły zaliczkę w kwocie 5 tys zł.
Przypadło na mnie.
Napisałem opinię.
Rachunek wystawiłem na 3 tys zł.
Opinię przyjęto bez zastrzeżeń, po wielu interwencjach przychodzi pismo, że sąd zgadza się wypłacić ...
1500 zł
Już po pół roku dostaję te pieniądze.
Kopać się koniem?
Dziękuję.
Zbyt często biorę udział w sprawach które ciągną się latami.
Lepsze 1500 teraz niż 3000 za pięć lat
Jak wygląda praca biegłego a zaraz kilka słów na ten temat napiszę. 
Pułapki
Przypadek 1 – kilka czujek na jednej linii dozorowej
Na jednej linii dozorowej systemu umieszczono sześć czujek pasywnych podczerwieni. Udane włamanie miało miejsce w polu widzenia przynajmniej z dwóch tych czujek. Przy wyłączonym systemie lampki we wszystkich tych czujkach wskazywały na wykrywanie ruchu a lampka linii dozorowej w centralce alarmowej wskazywała, że linia dozorowa odbiera sygnały alarmowe.
Tyle, że po kontrolnym przejściu przy włączonym w dozór systemie liczba wzbudzeń linii dozorowej była zawsze mniejsza niż sześć a tyle przecież czujek było na tej linii. Oczywiście możliwa jest sytuacja gdy czujka wysyła np. przez minutę sygnał alarmu blokując możliwość odbierania sygnałów alarmowych z pozostałych czujek lecz w takiej sytuacji jest wysoce prawdopodobne, że niektóre czujki były podłączone do zasilania ale do linii dozorowej już nie. Dlatego trzeba bardzo dokładnie sprawdzać czy każda z czujek jest podłączona do linii dozorowej i czy linia dozorowa ją „widzi”.
Przypadek 2- blokowanie linii antysabotażowych
Włamanie nie zostało zasygnalizowane przez żadną z trzech czujek pasywnych podczerwieni pomimo, że nie były zasłonięte i powinny zadziałać. Ponieważ ich pola wykrywania częściowo się pokrywały i to pod różnym katem było bardzo mało prawdopodobne, aby przestępcy zastosowali ruchomy ekran.
Możliwa przyczyna braku reakcji czujek pojawiła się po sprawdzeniu sposobu podłączenia linii antysabotażowej. Przewody tych linii wchodziły do czujek lecz były zwarte! A więc możliwe było, że obudowy czujek zostały otwarte, detektory zostały zasłonięte przed włamaniem ponieważ otwarcie obudów nie było zasygnalizowane i zarejestrowane przez system. Podobnie po włamaniu przesłony wewnątrz czujek zostały wyjęte. Nie muszę dodawać, że mogła tego dokonać tylko osoba mogąca swobodnie przy systemie zarówno przed jak i po włamaniu manipulować.
Fot. zamieszczę póżniej
Przypadek 3 – klasyka- złe miejsce zamontowania oporników parametryzujących
System nie zadziałał podczas włamania. Po otwarciu obudowy centralki okazało się, że parametryzujące oporniki linii dozorowych były właśnie umieszczone w centralce a nie na końcach linii /fot.1/.
Fot.1
W takim przypadku na liniach dozorowych, zarówno przy czujkach jak i po drodze można było na kilka sposobów zneutralizować system.

Przypadek 4- sygnalizatory zewnętrzne
Jest kilka wersji przełamań systemów poprzez dostęp do sygnalizatorów zewnętrznych. Z wiadomych przyczyn nie opisuję ich ale zwracam uwagę na kilka istotnych szczegółów. Zawsze należy traktować sygnał sabotażu przy włączonym w dozór systemie jako najwyższe zagrożenie /oprócz sygnału napadu oczywiście/ - zwłaszcza w przypadku miejsc gdzie zgromadzone jest znaczne mienie.
Bagienko czy sanatorium z leczniczym błotem?
Od wielu lat zajmuję się oceną systemów alarmowych i często czytam opinie wystawiane przez rzeczoznawców na potrzeby sądów i tam aż się roi od przykładów niewiedzy, powierzchowności oceny, pomijania istotnych dla rzetelnej oceny informacji i całkowitego braku rozeznania jakie mechanizmy zostały przez lata wypracowane w krajach Unii a co jest całkowicie zaskakujące nie wiedzą o tym jakie  normy są w Unii Europejskiej a więc także u nas.
Czy wszystkie opinie są obarczone takimi zarzutami?
Nie, widziałem wiele naprawdę dobrych, fachowych opinii lecz jak mówi stare polskie przysłowie „ łyżka dziegdziu beczkę miodu zepsuje”
Najpierw zarzuty, poważne zarzuty w stosunku do rzeczoznawców a gdzie przykłady, bo jak na razie to te zarzuty są tylko ogólnikowe?
Proponuję więc wspólną ocenę, pewnych powtarzających się w opiniach wpadek a przy okazji wyjdzie drugie i trzecie dno naszych problemów w ochronie.
1. Fragment  opinii /to już historia - przykłady dotyczą przypadków z przed dziesięciu lat/:
…należy stwierdzić, że klasa zastosowanego systemu alarmowego jest niewystarczająca dla obiektu o podwyższonym ryzyku szkód…”
Przytoczona ocena dotyczy systemu zamontowanego w hurtowni, systemu którego wszystkie elementy, jak sprawdziłem, były klasy C wg PN-93/E-08390/14 czyli system miał klasę SA-3!
A co ta norma na która się powołałem mówi o tym gdzie montuje się systemy klasy SA-3?
Tej klasy systemy są zalecane do montażu w takich miejscach jak: /cytat/ „zakłady przemysłu zbrojeniowego, zakłady przetwórstwa metali i kamieni szlachetnych, sklepy jubilerskie, muzea narodowe, archiwa, specjalne banki, wartościowe obiekty sakralne i ich skarbce.”
Proszę więc samemu sobie odpowiedzieć – czy w hurtowniach papierosów, kabli elektrycznych, odzieży rzeczywiście systemy klasy SA-3 są zbyt niskiej klasy? Montować tam systemy klasy SA-4?
Wróćmy jeszcze raz do cytowanego fragmentu opinii … klasa zastosowanego systemu alarmowego jest niewystarczająca dla obiektu o podwyższonym ryzyku szkód…
Czy w tej opinii została powołana jakaś norma, przepisy czy wymagania  w których określono by co to są obiekty o podwyższonym ryzyku i jaka powinna być dla nich klasa systemu alarmowego i według czego określana?
Przecież zupełnie inne są zasady klasyfikacji systemów wg normy PN-93/E-08390/14  a inne według normy PN-EN-50131. Czy gdzieś w normach występuje definicja „podwyższonego ryzyka szkód”?
Dlaczego uznałem, że wystawiający opinię w domyśle powołuję się na normę PN-93/E-08390/14?
Otóż w dalszej części tej opinii używane jest  określenie „mienie dużej wartości” które występuje jedynie w tym, wymienionym tu, czternastym arkuszu normy i co gorsze to powołanie w tej opinii było błędne ponieważ w normie PN-93/E-08390/14 podany jest przedział wartości, który jest klasyfikowany, jako mienie dużej wartości i ten przedział to 100<N<1000, gdzie N to średni roczny dochód pracownika. Dziś ten średni, roczny dochód pracownika jest trudny do ustalenia. Niemniej można przyjąć, że średnie wynagrodzenie miesięczne w 2007 roku wyniosło około 3 tys. złotych. Nie jest to równoznaczne z dochodem, niemniej uważam, że podana tam wartość jest najbliższa rzeczywistej, a to oznacza, że N to około 26 tys., czyli 100N = 2.600 tys., a to oznacza, że przyjęcie do oceny klasy systemu minimalnej wartości mienia, jako dużej musiało by oznaczać zgromadzenie  w hurtowni mienia o  wartości 2,6 mln złotych co jest wartością znacznie odbiegającą na plus od wartości poniesionej straty.
Czyli mamy błędnie zaklasyfikowaną wartość mienia i tym samym należy zastanowić się czy klasa systemu alarmowego SA-3 nie jest zawyżona jako wymóg. Można co prawda przyjąć, za cytowaną tu normą, że przy poziomie bezpieczeństwa „wyższym” system powinien spełniać wymagania dla klasy SA-3 ale wtedy nie można pisać, że system który tam był i spełniał wymagania dla klasy SA-3 był nieodpowiedni.
A jaka była moja opinia na temat tego systemu alarmowego i tego obiektu?
Wielokrotnie pisałem, że systemy alarmowe które spełniają wymagania klasy SA-3 wg PN-93/E-08390/14 mogą być w dziecinnie proste sposoby przełamywane bez wywołania alarmu lub z wywołaniem alarmu lecz bez przesłania sygnału do stacji monitorowania.
Dlaczego?
A to wyjdzie przy omawianiu kolejnych fragmentów wystawionych dla sądów opinii.
2. Fragment opinii:
„Brak stałego serwisu ...” – jako zarzut dla użytkownika hurtowni który to brak w domyśle miał skutkować przełamaniem systemu bo mogły być zasłonięte czujki.
A co norma na  ten temat mówi i jak to ma  się do praktyki?
W sytuacji, gdy towar w magazynie przemieszczany jest praktycznie każdego dnia, a konserwacja takiego systemu, wg  PN-93/E-08390/14, powinna być wykonywana co 3 miesiące oznacza, że przez jeden dzień na około 90 dni system miałby aktualne potwierdzenie sprawności pod warunkiem, że po wyjściu konserwatora nikt nie przemieścił by towaru.
To gdzie tkwi błąd?
Błąd, poważny błąd tkwi w normie PN-93/E-08390!
Wyjściem z sytuacji jest stosowanie normy PN-EN-50131-1 gdyż wg niej od klasy 3 systemu musi być sygnalizowane zmniejszenie zasięgu czujek ruchu. Taki wymóg uwalnia użytkownika od sprawdzania czegoś, na czym się nie musi znać, czyli od codziennej kontroli czy pole widzenia czujek jest ograniczone przez magazynowany towar w stopniu wykluczającym wykrycie włamania.
Cytat z powoływanej normy:
„W systemach alarmowych sygnalizacji włamania klasy 3 i 4 czujki przeznaczone do wykrywania ruchu powinny mieć środki do wykrywania znaczącej redukcji ich zasięgu znamionowego”.
Wniosek: Jeśli system spełniałby wymagania dla klasy 3 ale według normy PN-EN-50131-1 a nie klasy SA-3 wg PN-93/E-08390/14 to włamanie by się nie udało bo system zasygnalizowałby ewentualne zasłonięcie towarem czujek!
Proste?
Dla mnie tak.
3. Fragment opinii:
….system alarmowy oceniam jako niewłaściwy  ponieważ został przełamany…
Tak, dla laika takie stwierdzenie jest nawet logiczne tyle, że fachowcy znają zapis normy PN-EN-50131-1 a tam systemy klasyfikuje się wg wiedzy przestępców Systemy klasyfikowane do klasy pierwszej mogą być przełamywane przez przestępców o małej znajomości systemów alarmowych jeśli mogą używać narzędzi typu np. mierniki, lecz z taką wiedzą i z takim wyposażeniem przestępcy nie przełamią systemów klasy drugiej. Przestępcy z bardzo dużą wiedzą i mający możliwość używania specjalistycznej aparatury przełamią systemy klasy pierwszej i drugiej a nawet trzeciej, ale nie przełamią systemów klasy czwartej a więc norma zakłada możliwość przełamywania systemów i samo przełamanie systemu nie dyskwalifikuje go.
Wiedzę niezbędną dla ustalenia, jakiej klasy system powinien być zamontowany w konkretnych warunkach mają ubezpieczyciele, a nie ubezpieczający się i tu należy za każdym razem przy ocenie systemów zadać pytanie:
Czy ubezpieczyciel postawił jakieś wymagania co do systemu alarmowego?
Jeśli nie a udzielił np.  ulgi na system to każdy nawet pierwszej klasy system wg PN-EN-50131-1 czy SA-1 wg PN-93/E-08390 spełnia wymagania ubezpieczyciela.
Jak to wygląda w praktyce?
Firma dostaje ulgę w ubezpieczeniu ponieważ ma zamontowany system. Dochodzi do włamania, ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie pomniejszone o taki procent jaki udzielił na  zniżkę w składce. Niby logiczne a jednak nie ponieważ jeśli ubezpieczyciel nie postawił warunków jaki to ma być system to uznał ten system który został w obiekcie zamontowany jako spełniający warunki umowy a więc wg mnie nie ma podstaw do zmniejszenia wypłaty odszkodowania.
Oczywiście system podczas włamania musi być włączony aby uzyskać odszkodowanie.
W krajach Unii instalatorzy, projektanci nie określają, jakie są zagrożenia i jaki ma być zamontowany system – oni realizują wymagania postawione przez ubezpieczycieli, i co najwyżej, na życzenie zamawiającego, system wyposażają w dodatkowe elementy, których nie nakazał zamontować ubezpieczyciel. Projektanci systemów nie mają ani tam ani u nas odpowiedniej wiedzy, aby podejmować decyzje, co do minimalnych wymagań, które zostaną uznane lub nie przez ubezpieczycieli.
Celowo nie podałem ani nazwisk rzeczoznawców których opinie były podstawą tego artykułu ani nie podałem nazw stowarzyszeń do których oni należą bo nie chodzi w tym artykule o pognębienie kogokolwiek. Po prostu uważam, że dalsze chowanie głowy w piasek i udawanie, że nie ma problemu z normami i poziomem wiedzy rzeczoznawców wystawia nas na pośmiewisko.
Przestępcy dawno już się zorientowali, że „król jest nagi” i dalsze utrzymywanie przy życiu normy nieboszczki PN-93/E-08390 i jej arkuszy wprowadza ludzi w błąd, że systemy alarmowe montowane według zaleceń tej normy dają gwarancję bezpieczeństwa.
Fragment opracowania z 2008 roku - dziś ma wartość historyczną i jest udokumentowaniem problemów.
===

Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego